Doceniaj ludzi których masz, bo już jutro możesz za nimi tylko tęsknić...

sobota, 29 grudnia 2012

7.



Dzwonek telefonu wyrwał Patrycję ze snu. Odebrała zaspanym głosem, co Daria przyjęła ze śmiechem.
- Wstajemy księżniczko.
- Mhm, Chcesz coś konkretnego? – zapytała ziewając.
- Chciałam cię, no wiesz, jakby uprzedzić.
- Uprzedzić? Co się stało?
- Nie, nie. Nic się nie martw. Chciałam tylko powiedzieć, że dobra wróżka Daria pomaga twojemu szczęściu.
- Co masz na myśli? – powiedziała szybko Patrycja. – Zaczynam się bać.
- Spokojnie. Maciej mnie męczył, męczył i wymęczył. Dałam mu twój numer, to tyle. – zaśmiała się.
- Co? – jęknęła. – Mogłaś mnie najpierw zapytać o…
- Przecież i tak byś nie zgodziła, po co miałam pytać? – Przerwała jej Daria. – Musisz odżyć, a co lepiej się do tego nadaje niż fajna randka?
- Nie wyobrażaj sobie za wiele, żadnej randki nie będzie.
- Jeszcze zobaczymy… Poza tym, tak się zastanawiałam czy byś nie wpadła do mnie dzisiaj. Mogłybyśmy porobić notatki do tego środowego koła…
- Po prostu chcesz, żebym całą robotę odwaliła za ciebie, co nie?
- Czytasz mi w myślach.
- Zastanowię się czy wpadnę. Muszę kończyć, pa.
Patrycja cisnęła ze złością telefon na poduszkę. Nie miała najmniejszej ochoty na randki. Bała się co Daria naopowiadała o niej Janowskiemu. Z góry zakładając, że zrobiła z niej desperatkę przykryła się kołdrą. Postanowiła, że nie wychodzi z łóżka, co najmniej dopóki nie zgłodnieje. Włączyła cicho muzykę i zamknęła oczy.
Leniwe leżenie w łóżku przerwał dźwięk telefonu. Wiadomość od nieznanego numeru.
- No pięknie. – pomyślała Patrycja. 


Cześć. Jak mija dzień? Nie złość się na Darię, potrafię być bardzo uparty.
M.
Po kilku godzinach siedziała już razem z Darią wertując podręczniki i robiąc notatki.
- Więęęęc? – Daria wbiła wzrok w Patrycję.
- Nie mogę znaleźć tej definicji, może byś mi pomogła? – odpowiedziała nie podnosząc wzroku znad książki.
- Och, przestań.
- Myślałam, że zależy ci żeby to zaliczyć za pierwszym razem.
- Z chęcią zaliczyłabym kogoś innego, ale on woli ciebie. – westchnęła teatralnie.
- Ty nie jesteś normalna. – powiedziała Patrycja kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Chyba ty! – Daria rzuciła w Patkę poduszką chichocząc. – Wiesz, nie rozumiem cię. Fajny chłopak zabiega o twoje towarzystwo a ty tylko użalasz się nad sobą.
Patrycja nie odpowiedziała. Daria wzruszyła ramionami i pochyliła się nad laptopem. Patrycja próbowała skupić całą swoją uwagę na tekście. Nie było to łatwe, bo w myślach toczyła walkę sama ze sobą.
- Wcale się nad sobą nie użalam. Po prostu nie chcę się w nic angażować, nie chcę się znowu rozczarować, jest dobrze tak jak jest. – myślała. – Daję sobie radę sama.
Daria nerwowo stukała w klawiaturę co chwilę zerkając na Patrycję i wzdychając.
- Ok., skończyłam. – Patka odłożyła długopis i kartki. – Możesz przestać się zachowywać jakbyś cierpiała na zespół Tourette'a?
- Hm?
- Te twoje wiercenie się i wzdychanie działa mi już na nerwy. O co chodzi?
- Kurczę, mogłabyś mu chociaż odpisać, że nie ma u ciebie szans, bo oszaleję. Twierdzi że zaspamował ci facebooka i nawet skrzynkę e-mailową… Ale moim skromnym zdaniem powinnaś się z nim zobaczyć.
- Nie chcę.
- Przecież nie każę ci się w nim zakochiwać. Mówię tylko, że powinnaś skorzystać z okazji na darmową kawę. – Daria wyszczerzyła zęby. – Porozmawiacie i tyle, więcej nie musisz się z nim widywać sam na sam.
- Nawet jeśli to… O czym miałabym z nim rozmawiać? Nie wygląda jak ktoś w moim typie. Przecież niewiele wiem nawet o tym jego sporcie.
- Nie o tym sporcie, tylko o żużlu. Dam ci korepetycje. Nie jest w twoim typie? Spójrz tutaj jaka stylówa, dziewczynki dały by się pokroić za spotkanie z nim. – śmiała się Daria przeglądając zdjęcia Macieja w internecie.
- Znam przystojniejszych. – skwitowała krótko Patrycja.
- Panno Wieczorek, no wiesz co! Przecież wygląd nie jest najważniejszy. – obruszyła się przyjaciółka.
- Spokojnie, tylko żartuję. Zresztą wcale nie zdecydowałam, że się z nim spotkam.
- Nic nie tracisz, moim zdaniem powinnaś dać mu szansę.
Po powrocie do domu Patrycja postanowiła sprawdzić, czy Daria mówiła prawdę. Okazało się, że tak. Kilka e-maili i wiadomości na facebooku. Ostatnia z zaproszeniem na kawę.
- Uparty. – pomyślała. – Cóż, karma wraca… - Nie lubiła, kiedy ktoś celowo ją ignorował. Nie chciałaby być traktowana w taki sposób, więc postanowiła odpisać. Wyjaśniła, że ma sporo nauki, kilka ważnych zaliczeń i prac semestralnych do napisania. Po czym w dziecinny sposób wyłączyła komputer. Chciała wyłączyć też telefon, ale Daria ją uprzedziła.
- Naprawdę go spławiasz? Myślałam, że chociaż…
- Daria, przestań. Ja naprawdę nie mam teraz czasu.
- Jasne. A co będziesz robić dziś wieczorem? Pewnie oglądać ckliwe filmy czy głupie seriale.
- Moja sprawa. W ogóle to szybko się dowiedziałaś…
- Od razu do mnie napisał, czy to prawda. Powiedziałam, że tak. – westchnęła Daria. – Moim zdaniem fajnie byście się dogadali, szkoda, że nie chcesz spróbować.
- Przestaniesz drążyć ten temat? Męczysz mnie…
- Wpadnę do ciebie jutro po południu.
- Dobrze, mama będzie w domu, więc powiem, żeby zrobiła fajny obiad.
Nie mogąc zasnąć, Patrycja obserwowała śnieg padający za oknem. Nie mogła przestać myśleć o tej całej sytuacji. Nie czuła się komfortowo, gdy ktoś zabiegał o jej towarzystwo w tak bezpardonowy sposób. Poza tym wiedziała, że Daria, mimo udawania, że w ogóle jej na Janowskim nie zależy, pobiegłaby za nim na dowolne jego skinienie.  Mętlik w głowie nie pozwalał jej zasnąć.
- W sumie, możemy przecież być tylko znajomymi. – pomyślała przewracając się na drugą stronę.
- Dzień dobry kochanie. Kawa i śniadanie na stole, ja idę na zakupy, potrzebujesz coś?
- Cześć mamo. – ziewnęła Patrycja. – Nic nie potrzebuję, chciałam tylko powiedzieć, że Daria wpadnie na obiad.
- Dobrze, cieszę się. Będę niedługo.
Patrycja leniwie przetarła oczy. Zegar wskazywał 9, a zasnęła dopiero około 3.
- Pięknie… - przeciągnęła się i wstała z łóżka.
Sięgnęła po telefon. Jedna nowa wiadomość.
Daria wspominała, że szukasz kilku książek do napisania pracy. Moja dobra znajoma studiuje pokrewny kierunek i przypadkiem ma to, czego potrzebujesz. Raz jeszcze zapraszam na kawę, to przy okazji dam ci książki.
Maciek
- O nie. – jęknęła i wybrała numer Darii.
- Co tak wcześnie? – wysapała Daria po kilku sygnałach.
- Co ty nagadałaś Janowskiemu?
- Dziewczyno, zdecyduj się. Niby go olewasz, a cały czas o nim gadasz.
- Załatwił mi książki, do pracy. Tej do profesora Kowalika…
- No to chyba dobrze, co nie? Tylko po to do mnie dzwonisz bladym świtem? Wpadnę później to pogadamy.
Patrycja musiała przyznać, że plan żużlowca był całkiem niezły. Bardzo jej zależało, żeby dostać dobrą ocenę z tej pracy, bo było to jedno z kryteriów przy zwolnieniu z egzaminu. Daria dobrze o tym wiedziała, więc na pewno maczała w tym palce.
- Nie dość, że będę musiała iść z nim na kawę, to potem wypada się odwdzięczyć. Super po prostu. Niezmiernie się cieszę. O właśnie tak. – gadając przed lustrem wykrzywiła twarz w nienaturalnie sztuczny uśmiech.
- Dzień dobry. Ale świetnie pani wygląda! To chyba nowa sukienka. – Daria potrafiła dogadać się niemal z każdym. Mama Patrycji wprost ja ubóstwiała.
- Cześć kochana. Ach, przestań już się przymilać. Deser też dostaniesz. – roześmiała się. – Patrycja jest u siebie, zawołam was na obiad.
- Super!
- Czasem mi się wydaje, że moja własna matka kocha cię bardziej ode mnie.
- Oj tam, daj spokój. To równa babka. – uśmiechnęła się Daria wskakując na łóżko. – Co tam?
- Chciałam pogratulować. Niezły plan wymyśliłaś. Dobrze wiesz, że nie odpuszczę tych książek.
- Haha, no nie będę udawać. Jeszcze mi kiedyś za to podziękujesz. To kiedy idziecie na randkę?
- Nie idę na żadną randkę. I bądź cicho przy mojej mamie, słyszę jak idzie po schodach.
- No przestań, zięć jej się spodoba. – Daria rzuciła w Patkę poduszką. Nie opuszczał jej dobry humor.
- Ani słowa więcej. – warknęła Patrycja.
- Zdecydowanie za dużo zjadłam. – Daria powolnym krokiem wchodziła po schodach. – To jak, odpisałaś mu, że się jednak z nim spotkasz.
- Jeszcze nie.
- Na co czekasz? Nie zdziwię się, jak w końcu straci cierpliwość.
- Nie przesadzasz troszkę? Znamy się od bardzo niedawna, co to niby za pokaz cierpliwości? Nie wyobrażasz sobie, ile Alex się ze mną namęczył…
- Oho, i trafiamy w sedno! Znowu ten dupek! Jeżeli to przez niego to po prostu powiedz, że zidiociałaś do reszty i odpuszczę…
- Daj spokój, dobrze wiesz, że mi na nim nie zależy. Już nie.
- No więc piszemy do Magica. – nim Patka zdążyła się zorientować Daria trzymała w ręku jej telefon.
- Nienawidzę cię, wiesz.
- Uwielbiasz mnie. To co mam napisać? – spojrzała na Patrycje. – Cześć Maćku! – zmieniła głos na bardziej piskliwy i roześmiała się.
- Hej! Ja wcale tak nie mówię! I na pewno nie Maćku…
- Okej, okej. Samo ‘cześć’ wystarczy.
- Napisz, że bardzo zależy mi na książkach, więc mogę wygospodarować pół godzinki na kawę.
- ‘Pół godzinki’?! Chyba żartujesz.
- Jakoś nie jest mi do śmiechu.
- Godzinkę. Ok, napisane. Wysyłam… Poszło! – Daria była bardzo z siebie zadowolona.
Odpowiedź przyszła po minucie.
To świetnie, bardzo się cieszę. Może jutro? Przyjadę po ciebie o szóstej.
- Tak, pasuje mi. – Daria nawet nie pytała Patrycji o zdanie. – Jeszcze twój adres… Gotowe. Poszło.
- Kiedyś cię zamorduję, naprawdę.
- Oj tam. Raz się żyje, dziewczyno! O, już odpisał. ‘Do zobaczenia.’
- Cudnie.
- Uroczo! Na waszym ślubie chcę być świadkową! I wygłoszę mowę na weselu!
- Idź się leczyć.

niedziela, 9 grudnia 2012

6.



- Impreza, impreza i jeszcze raz impreza…  Daria, błagam cię, skończ już. Jest styczeń, zima, mróz, śnieg i nie mam ochoty w ogóle wychodzić z domu. Muszę od tego wszystkiego odpocząć
- Patrycja zachowujesz się jak zgorzkniała staruszka! Dziewczyno, jesteś młoda, piękna a wolisz siedzieć w domu, i wybacz, ale mnie nie oszukasz, cały czas myślisz o tym dupku. – Daria wyrzucała z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego.
- Wcale o nim nie myślę! – powiedziała szybko. – Przepraszam, ale muszę kończyć. Pa.

Patrycja rzuciła telefon na łóżko i wyjrzała przez okno. Była styczniowa sobota, padał śnieg.
- Najgorsze, że ona ma rację… Cały czas o nim myślę. Właściwie to o nich. Obiecałam sobie, że zostawię wszystko w tyle, ale to nie jest takie proste. – westchnęła. - Tu nic nie jest proste. Miałam zacząć wszystko od nowa… Problem w tym, że chyba nie potrafię. Dobrze, że chociaż jest Daria. Czasami mam jej dość. Jest roztrzepana, głośna, najpierw robi a potem myśli… Ale cholernie się cieszę, że ją mam.
Chwyciła za telefon.
- Daria? Namówiłaś mnie, idę. To gdzie się spotykamy i o której?
- Patka uwielbiam cię! Nie, w sumie to cię kocham, wariatko! Bądź o 19 u mnie, zrobimy się na bóstwo.
 
- Oho, właśnie zaczynam tego żałować. - myślała Patrycja jadąc tramwajem. Daria uwielbiała imprezy, poznawać nowych ludzi, tańczyć, a żadna z tych rzeczy nie była mocną stroną Patki. Lubiła towarzystwo innych, ale potrzebowała trochę czasu żeby się do nich przyzwyczaić i dobrze bawić. - Cóż panno Wieczorek. Słowo się rzekło, to trzeba przejść do czynów. – odetchnęła głęboko i zadzwoniła do drzwi.

- No jesteś wreszcie! Zaczęłam się już szykować, bo potem zabraknie nam czasu. Drinka na rozgrzewkę? – Daria uśmiechnęła się szeroko.
- Wow, wyglądasz oszałamiająco. Szykujesz się od wczoraj czy jak?
- Lata praktyki, ale dzięki, uwielbiam komplementy. – zaszczebiotała trzepocząc rzęsami. – Siadaj, zaraz zajmę się tobą.
Masz coś na przebranie?
- Yyyy… No dżinsy, koszulę i trampki…
- Przeczuwałam, że tak będzie. Łap. – Daria rzuciła w Patkę trzema sukienkami.
- Nie ma mowy, nie ubiorę tego. Stanowczo odmawiam. Boże, jakie krótkie… - jęknęła. - Pójdę w dżinsach.
- Nie żartuj sobie. Masz świetne nogi. – Daria spojrzała na Patrycję. - Myślę, że ta czarna będzie najlepsza. Pospiesz się, zostały jeszcze włosy i makijaż.  
- Zaczynam się przyzwyczajać, że zawsze stawiasz na swoim.
Daria uśmiechnęła się w odpowiedzi. Zaczęła krzątać się wokół Patki z całym arsenałem kosmetyków.
- Chcesz mnie zamordować? Przynajmniej będę ładnie wyglądać – żartowała Patrycja, gdy Daria zbliżała się do niej z zalotką.
- Chcesz być piękna to nie marudź.
Po kilku minutach dumna jak paw Daria zaprowadziła Patkę do lustra.
- No jest pięknie, koleżanko.
- O matko. – Patrycja nie mogła uwierzyć, że widzi swoje własne odbicie.

Wchodząc do klubu nie czuła się sobą. Nie wyglądała jak ona. Modna sukienka, szpilki, makijaż. Stała niepewnie przeklinając w myślach tego, kto wymyślił szpilki.
- To pierwszy i ostatni raz, kiedy dałam się na to namówić. – powiedziała do Darii, a ta machnęła tylko ręką.

Patka siedziała przy barze sącząc drinka, a Daria szalała na parkiecie. Lubiła na nią patrzeć, wyglądała na dziewczynę idealną, bez problemów. Zawsze uśmiechnięta i szczęśliwa. Kiedy tańczyła skupiała na sobie uwagę większości ludzi w klubie.
- Cześć. Mam wrażenie, że się już kiedyś spotkaliśmy, a jeśli nie…
- Sorry, ale na pewno zapamiętałabym taki tani podryw. – powiedziała nie podnosząc głowy znad drinka.
- Wcale nie jest tani. I to wcale nie jest podryw.
- Dla mnie brzmi tanio, a jeśli to nie podryw to nawet lepiej. Je też już kiedyś spotkałeś? - Patrycja wskazała na kuso ubrane, tańczące dziewczyny. - Spróbuj tam uderzyć, one pewnie na to polecą. – dokończyła drinka. – Muszę spadać, cześć.

- Patka, tu jesteś! Szukałam cię. I jak, poznałaś kogoś? – badawczy wzrok Darii był naprawdę irytujący.
- Dobrze wiesz, że nie szukam wrażeń.
- Czy ja mówię o wrażeniach? Dobra, nieważne. Idziemy na parkiet?
Patrycja kiwnęła głową zgadzając się, ale tak naprawdę miała ochotę pojechać już do domu. Denerwowali ją pijani ludzie dookoła, dziewczyny rozpychające się łokciami na parkiecie i zagraniczni studenci szukający dziewczyn na jedną noc.


- Patka, chodź, idziemy do baru! – Daria gwałtownie pociągnęła ją za rękę.
- Co? Jak? Gdzie? – zaskoczona Patrycja podążała za przyjaciółką. – O co chodzi?
- Maaaaaciej! No proszę, nasza gwiazda która nawet nie ma czasu na sylwestra z przyjaciółmi!
- Cześć Daria. Wybacz gwiazdy już tak mają. - Na jego ustach pojawił się znaczący uśmiech.
- A tak, to jest Patrycja. Moja przyjaciółka z roku. – wskazała na zmieszaną Patkę. - Poznajcie się. Nie wierzę, Rafał! Pogadajcie sobie, ja zaraz wrócę. – nim ktokolwiek się spostrzegł, Daria lawirowała w tłumie, zmierzając do kolejnych znajomych.
- Hej, czy my się już gdzieś nie spotkaliśmy? Skądś cię chyba znam, koleżanko - zaśmiał się Maciej. – Może i miałaś rację, to brzmi trochę tanio. Najwyraźniej kojarzyłem cię ze zdjęć z Darią. A te dziewczyny do których mnie wysłałaś… Masakra, nie moje klimaty.
- Przepraszam, trochę przesadziłam. Nie chciałam, żeby to tak zabrzmiało, tam przy barze. Po prostu to nie jest moje miejsce. Przed tobą już kilku mnie zaczepiało. Jeszcze raz sorry. – uśmiechnęła się.
- Spokojnie, nie gniewam się.  Chociaż w sumie, trochę się gniewam. W ramach przeprosin musisz wypić ze mną drinka. Inaczej obrażę się śmiertelnie.
- Ok, ok. Jednego drinka mogę wypić. – Patka zdawała sobie sprawę, że Daria szybko nie wróci. Wolała posiedzieć z Maciejem, niż narażać się na kolejne tanie teksty natrętów.

- Patka żyjesz? Zniknęłaś wczoraj, nie mogłam cię znaleźć! – zachrypiała do telefonu Daria.
- I vice versa. Nic mi nie jest, mama mnie odebrała wracając z dyżuru. Nie chciałam już wczoraj do ciebie dzwonić bo i tak byś nie odebrała.
- Dobra, opowiadaj.
- Ale co?
- Kobieto! Jak Magic?
- Kto? – zdziwiła się Patrycja.
- No Maciej! Fajny koleś, nie? Jest żużlowcem, poznałam go w zeszłym roku. Trzyma się z naszą paczką, czasem razem imprezujemy. Rzadko bo rzadko, ale zawsze. Teraz mi przeszło, ale na początku wiele bym dała, żeby zwrócił na mnie uwagę, tak wiesz, zaprosił na randkę czy coś...
- Yyyy… No wydaje się być w porządku, wypiliśmy drinka i tyle. Koniec.
- No chyba początek, Patka początek. – zaśmiała się Daria. – Pewnie już zawróciłaś mu w głowie.
- Nawet nie zaczynaj. Mówiłam ci, że nie szukam wrażeń.

niedziela, 2 grudnia 2012

5.



Śnieg delikatnie prószył za oknem. Patrycja i Daria siedziały w kuchni pijąc gorącą czekoladę i jedząc babcine pierniki.
- I wtedy oblałam go drinkiem. – uśmiechnęła się Patrycja.
- Dobrze mu tak. Chociaż ja bym jeszcze uderzyła go w twarz, a tej żmii wyrwała trochę włosów.
- Szkoda, że nie było cię tam ze mną.
- Szkoda. Chociaż dla nich może to lepiej. – Daria wybuchnęła śmiechem. – A, zapomniałabym. Wiesz, po sesji mamy trochę wolnego. Wybieram się ze znajomymi w góry. Narty, snowboard, coś takiego. Może pojedziesz z nami? To świetni ludzie, na pewno cię polubią.
- Ja? Nigdy w życiu nie jeździłam na nartach, na snowboardzie tym bardziej…
- Szybko załapiesz, moi koledzy chętnie cię poduczą. – powiedziała robiąc dwuznaczną minę.
- Przestań, naprawdę nie w głowie mi amory.
- Obiecaj chociaż, że się zastanowisz. 

Szczera rozmowa z Darią sprawiła, że Patrycji ulżyło. Długo się wahała, czy zdobyć się na odwagę i zaufać dziewczynie. Dotychczas głównie plotkowały, czasem Daria trochę się zwierzała. Patka jak zawsze trzymała dystans. Jednak reakcje koleżanki upewniły ją, że dobrze zrobiła. 
- O, to jest Kaśka, mówię ci, świetnie jeździ na nartach. I jest raczej cicha i spokojna na pewno się dogadacie. – Daria uparła się, żeby pokazać Patrycji zdjęcia z poprzedniego wyjazdu. – O, a tu Tomek i Maciek. Na pewno chętnie nauczą cię jeździć. To tacy mistrzowie taniego podrywu. – zachichotała.
- Mówiłam ci już co o tym myślę.
-Okej, okej. Zmienisz zdanie jak ich poznasz.  A to już niedługo.
- Niedługo? Jeszcze się nie zdecydowałam na wyjazd… - Patrycja była zaskoczona słowami Darii.
- Nie mówię o tym. Dziewczyno, halo, obudź się. Sylwester za dwa dni. Chyba nie myślałaś, że pozwolę ci się użalać nad sobą i płakać w poduszkę? Moi rodzice wyjeżdżają, więc mała domówka u mnie.
- Nie zrozum mnie źle…
- Nic z tego. – przerwała jej Daria. – Nie wykręcisz się. No po prostu się nie zgadzam. Jeżeli nie przyjdziesz, to my przyjdziemy tutaj. Nie zostawię cię samej.
- Przecież nie musisz. Nie powiedziałam ci tego wszystkiego, żebyś mi współczuła…
- Nie muszę, ale chcę. Wpadasz do mnie, koniec kropka. – uśmiechnęła się. – O, spójrz tutaj. Ewka miała takie siniaki po tym wyjeździe, że sobie nie wyobrażasz! 

Perspektywa imprezowania ze znajomymi Darii trochę przerażała Patrycję. Nie wiedziała czego się spodziewać. Poznać od razu kilkanaście osób? Wydawało jej się to zbyt trudne. Nie mogła przekonać się do ludzi, których widywała niemal codziennie, a tutaj miała dobrze się bawić z zupełnie obcymi osobami.
- Alex i Anka na pewno będą się świetnie bawić. Dlaczego ja mam być gorsza? Może nie będzie tak źle. – zastanawiała się. - To tylko kilka godzin, zawsze mogę wyjść po północy… Daria i tak dużo dla mnie robi, nie chcę jej sprawiać przykrości… - westchnęła. - Okej panno Wieczorek. Decyzja podjęta.


Patrycja siedziała przed lustrem wpatrując się w swoje odbicie. Koniec roku to zazwyczaj czas podsumowań i nadziei na przyszłość, planów i postanowień. Gdyby ktoś kilka miesięcy temu powiedział jej, jak będzie spędzać ostatnie dni 2012 roku, roześmiałaby się z niedowierzaniem. Nigdy nie przypuszczała, że życie może być tak przewrotne. Alex i Anka… Potrząsnęła głową, chcąc wyrzucić ich obraz z myśli.

- Wspaniale wyglądasz córeczko.
- Jesteś pewna, że mam iść? Mogę zostać i posiedzieć razem z tobą.
- Nie martw się, umówiłam się z koleżanką z pracy, baw się dobrze.
- Mhm. – Patrycja nie była przekonana do swojego wyglądu. Przeglądała się w lustrze kręcąc krytycznie głową.
- Wyglądasz świetnie kochanie. Cieszę się, że wychodzisz. Daria to naprawdę miła dziewczyna.
- Też tak myślę. Ale nie jestem przekonana do tej bluzki. Może ubiorę zwykły t-shirt?
- A może chcesz worek na ziemniaki?
- Zabawne, naprawdę. Dzięki mamo, jesteś niezastąpiona.
- Zbieraj się, zawiozę cię.

Wysiadając z auta przed domem Darii, Patrycja miała ochotę wracać do domu. Wzięła głęboki oddech, pomachała mamie i podeszła do drzwi.
- Super, że jesteś. Naprawdę bałam się, że nie przyjdziesz. Wchodź, wchodź, bo zimno. – rozradowana Daria wciągnęła ją do domu.
- Miałam ochotę zostać w domu, serio. Ale oto jestem. – uśmiechnęła się.
- Jeszcze prawie nikogo nie ma. Jest tylko Kaśka, zaraz ją poznasz.

Kaśka okazała się naprawdę miłą dziewczyną. Trochę wycofaną i spokojną. Patrycja szybko znalazła z nią wspólny język. Reszta towarzystwa też była w porządku, po kilku drinkach na poprawę humoru, Patka czuła się, jakby znała ich od wieków. Nie wiedziała, na ile to zasługa Darii, ale nikt nie wypytywał jej skąd jest, jak to się stało, że jest tutaj. Kiedy nie potrafiła zrozumieć ich żartów, zawsze ktoś po cichu wprowadzał ją w sytuację, opowiadał o co chodzi i dlaczego tak jest.
 
- KARAOKEEEE! – wydarł się Tomek, grzebiąc przy konsoli i telewizorze.
- O nie. – jęknęła Daria. – Tomuś, skarbie, przecież ty kompletnie nie potrafisz śpiewać.
- To może ja włączę jakąś piosenkę, hm? Potańczymy czy coś? Dj Ewson zawsze przygotowany. – Ewka pognała do komputera, ale Tomek złapał ją wpół.
- E tam. Kto jest ze mną? YEAAA! – chłopak zaczął śpiewać kierując swoje słowa do Ewki, przesadnie przy tym gestykulując i doprowadzając dziewczyny do łez.
- Gdzie twój kompan do duetu? Patka koniecznie musi usłyszeć waszą gejowską ‘Dumkę na dwa serca’, to jest po prostu hit każdego karaoke. – śmiała się Martyna, śliczna blondynka o skandynawskiej urodzie.
- No właśnie, Maciek nas olał niestety, nie będzie go dzisiaj. Ma inne zobowiązania.
- Jak zwykle. Mam złamane serce. – Tomek zaszlochał bardzo przekonująco.
- Powinieneś iść do szkoły aktorskiej, twój talent się marnuje – roześmiała się Patrycja.
- Gdybym był informatykiem, powiedział bym, och moja partycjo… Auć! Kobieto, nie bij! – Tomek zasłonił się poduszką. – Zemsta! Zaraz cię zdefragmentuję! – wykrzyknął i zaczął ją łaskotać .

Przez cały wieczór Patrycji nie przyszło do głowy, żeby się nad sobą użalać. Nawet nie spostrzegła się, gdy zegar zaczął wskazywać  15 minut do północy. Szukając butelek taniego szampana, ubierając się w pośpiechu i pozując do zdjęć czuła, że nadchodzący rok, może być naprawdę dobry.

- SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! – krzyczała, gdy sztuczne ognia rozbłysły na niebie o północy. Postanowiła, że wraz ze starym rokiem, zostawia za sobą wszystko, a od 2013 nie ma żadnych oczekiwań – co będzie, to będzie.