Dzwonek telefonu wyrwał Patrycję ze
snu. Odebrała zaspanym głosem, co Daria przyjęła ze śmiechem.
- Wstajemy księżniczko.
- Mhm, Chcesz coś konkretnego? – zapytała ziewając.
- Chciałam cię, no wiesz, jakby uprzedzić.
- Uprzedzić? Co się stało?
- Nie, nie. Nic się nie martw. Chciałam tylko powiedzieć, że dobra wróżka Daria pomaga twojemu szczęściu.
- Co masz na myśli? – powiedziała szybko Patrycja. – Zaczynam się bać.
- Spokojnie. Maciej mnie męczył, męczył i wymęczył. Dałam mu twój numer, to tyle. – zaśmiała się.
- Co? – jęknęła. – Mogłaś mnie najpierw zapytać o…
- Przecież i tak byś nie zgodziła, po co miałam pytać? – Przerwała jej Daria. – Musisz odżyć, a co lepiej się do tego nadaje niż fajna randka?
- Nie wyobrażaj sobie za wiele, żadnej randki nie będzie.
- Jeszcze zobaczymy… Poza tym, tak się zastanawiałam czy byś nie wpadła do mnie dzisiaj. Mogłybyśmy porobić notatki do tego środowego koła…
- Po prostu chcesz, żebym całą robotę odwaliła za ciebie, co nie?
- Czytasz mi w myślach.
- Zastanowię się czy wpadnę. Muszę kończyć, pa.
- Wstajemy księżniczko.
- Mhm, Chcesz coś konkretnego? – zapytała ziewając.
- Chciałam cię, no wiesz, jakby uprzedzić.
- Uprzedzić? Co się stało?
- Nie, nie. Nic się nie martw. Chciałam tylko powiedzieć, że dobra wróżka Daria pomaga twojemu szczęściu.
- Co masz na myśli? – powiedziała szybko Patrycja. – Zaczynam się bać.
- Spokojnie. Maciej mnie męczył, męczył i wymęczył. Dałam mu twój numer, to tyle. – zaśmiała się.
- Co? – jęknęła. – Mogłaś mnie najpierw zapytać o…
- Przecież i tak byś nie zgodziła, po co miałam pytać? – Przerwała jej Daria. – Musisz odżyć, a co lepiej się do tego nadaje niż fajna randka?
- Nie wyobrażaj sobie za wiele, żadnej randki nie będzie.
- Jeszcze zobaczymy… Poza tym, tak się zastanawiałam czy byś nie wpadła do mnie dzisiaj. Mogłybyśmy porobić notatki do tego środowego koła…
- Po prostu chcesz, żebym całą robotę odwaliła za ciebie, co nie?
- Czytasz mi w myślach.
- Zastanowię się czy wpadnę. Muszę kończyć, pa.
Patrycja cisnęła ze złością telefon
na poduszkę. Nie miała najmniejszej ochoty na randki. Bała się co Daria
naopowiadała o niej Janowskiemu. Z góry zakładając, że zrobiła z niej
desperatkę przykryła się kołdrą. Postanowiła, że nie wychodzi z łóżka, co
najmniej dopóki nie zgłodnieje. Włączyła cicho muzykę i zamknęła oczy.
Leniwe leżenie w łóżku przerwał
dźwięk telefonu. Wiadomość od nieznanego numeru.
- No pięknie. – pomyślała Patrycja.
Cześć. Jak mija dzień? Nie złość się na Darię, potrafię być bardzo uparty.
M.
- No pięknie. – pomyślała Patrycja.
Cześć. Jak mija dzień? Nie złość się na Darię, potrafię być bardzo uparty.
M.
Po kilku godzinach siedziała już
razem z Darią wertując podręczniki i robiąc notatki.
- Więęęęc? – Daria wbiła wzrok w Patrycję.
- Nie mogę znaleźć tej definicji, może byś mi pomogła? – odpowiedziała nie podnosząc wzroku znad książki.
- Och, przestań.
- Myślałam, że zależy ci żeby to zaliczyć za pierwszym razem.
- Z chęcią zaliczyłabym kogoś innego, ale on woli ciebie. – westchnęła teatralnie.
- Ty nie jesteś normalna. – powiedziała Patrycja kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Chyba ty! – Daria rzuciła w Patkę poduszką chichocząc. – Wiesz, nie rozumiem cię. Fajny chłopak zabiega o twoje towarzystwo a ty tylko użalasz się nad sobą.
Patrycja nie odpowiedziała. Daria wzruszyła ramionami i pochyliła się nad laptopem. Patrycja próbowała skupić całą swoją uwagę na tekście. Nie było to łatwe, bo w myślach toczyła walkę sama ze sobą.
- Wcale się nad sobą nie użalam. Po prostu nie chcę się w nic angażować, nie chcę się znowu rozczarować, jest dobrze tak jak jest. – myślała. – Daję sobie radę sama.
- Więęęęc? – Daria wbiła wzrok w Patrycję.
- Nie mogę znaleźć tej definicji, może byś mi pomogła? – odpowiedziała nie podnosząc wzroku znad książki.
- Och, przestań.
- Myślałam, że zależy ci żeby to zaliczyć za pierwszym razem.
- Z chęcią zaliczyłabym kogoś innego, ale on woli ciebie. – westchnęła teatralnie.
- Ty nie jesteś normalna. – powiedziała Patrycja kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Chyba ty! – Daria rzuciła w Patkę poduszką chichocząc. – Wiesz, nie rozumiem cię. Fajny chłopak zabiega o twoje towarzystwo a ty tylko użalasz się nad sobą.
Patrycja nie odpowiedziała. Daria wzruszyła ramionami i pochyliła się nad laptopem. Patrycja próbowała skupić całą swoją uwagę na tekście. Nie było to łatwe, bo w myślach toczyła walkę sama ze sobą.
- Wcale się nad sobą nie użalam. Po prostu nie chcę się w nic angażować, nie chcę się znowu rozczarować, jest dobrze tak jak jest. – myślała. – Daję sobie radę sama.
Daria nerwowo stukała w klawiaturę
co chwilę zerkając na Patrycję i wzdychając.
- Ok., skończyłam. – Patka odłożyła długopis i kartki. – Możesz przestać się zachowywać jakbyś cierpiała na zespół Tourette'a?
- Hm?
- Te twoje wiercenie się i wzdychanie działa mi już na nerwy. O co chodzi?
- Kurczę, mogłabyś mu chociaż odpisać, że nie ma u ciebie szans, bo oszaleję. Twierdzi że zaspamował ci facebooka i nawet skrzynkę e-mailową… Ale moim skromnym zdaniem powinnaś się z nim zobaczyć.
- Nie chcę.
- Przecież nie każę ci się w nim zakochiwać. Mówię tylko, że powinnaś skorzystać z okazji na darmową kawę. – Daria wyszczerzyła zęby. – Porozmawiacie i tyle, więcej nie musisz się z nim widywać sam na sam.
- Nawet jeśli to… O czym miałabym z nim rozmawiać? Nie wygląda jak ktoś w moim typie. Przecież niewiele wiem nawet o tym jego sporcie.
- Nie o tym sporcie, tylko o żużlu. Dam ci korepetycje. Nie jest w twoim typie? Spójrz tutaj jaka stylówa, dziewczynki dały by się pokroić za spotkanie z nim. – śmiała się Daria przeglądając zdjęcia Macieja w internecie.
- Znam przystojniejszych. – skwitowała krótko Patrycja.
- Panno Wieczorek, no wiesz co! Przecież wygląd nie jest najważniejszy. – obruszyła się przyjaciółka.
- Spokojnie, tylko żartuję. Zresztą wcale nie zdecydowałam, że się z nim spotkam.
- Nic nie tracisz, moim zdaniem powinnaś dać mu szansę.
- Ok., skończyłam. – Patka odłożyła długopis i kartki. – Możesz przestać się zachowywać jakbyś cierpiała na zespół Tourette'a?
- Hm?
- Te twoje wiercenie się i wzdychanie działa mi już na nerwy. O co chodzi?
- Kurczę, mogłabyś mu chociaż odpisać, że nie ma u ciebie szans, bo oszaleję. Twierdzi że zaspamował ci facebooka i nawet skrzynkę e-mailową… Ale moim skromnym zdaniem powinnaś się z nim zobaczyć.
- Nie chcę.
- Przecież nie każę ci się w nim zakochiwać. Mówię tylko, że powinnaś skorzystać z okazji na darmową kawę. – Daria wyszczerzyła zęby. – Porozmawiacie i tyle, więcej nie musisz się z nim widywać sam na sam.
- Nawet jeśli to… O czym miałabym z nim rozmawiać? Nie wygląda jak ktoś w moim typie. Przecież niewiele wiem nawet o tym jego sporcie.
- Nie o tym sporcie, tylko o żużlu. Dam ci korepetycje. Nie jest w twoim typie? Spójrz tutaj jaka stylówa, dziewczynki dały by się pokroić za spotkanie z nim. – śmiała się Daria przeglądając zdjęcia Macieja w internecie.
- Znam przystojniejszych. – skwitowała krótko Patrycja.
- Panno Wieczorek, no wiesz co! Przecież wygląd nie jest najważniejszy. – obruszyła się przyjaciółka.
- Spokojnie, tylko żartuję. Zresztą wcale nie zdecydowałam, że się z nim spotkam.
- Nic nie tracisz, moim zdaniem powinnaś dać mu szansę.
Po powrocie do domu Patrycja
postanowiła sprawdzić, czy Daria mówiła prawdę. Okazało się, że tak. Kilka
e-maili i wiadomości na facebooku. Ostatnia z zaproszeniem na kawę.
- Uparty. – pomyślała. – Cóż, karma wraca… - Nie lubiła, kiedy ktoś celowo ją ignorował. Nie chciałaby być traktowana w taki sposób, więc postanowiła odpisać. Wyjaśniła, że ma sporo nauki, kilka ważnych zaliczeń i prac semestralnych do napisania. Po czym w dziecinny sposób wyłączyła komputer. Chciała wyłączyć też telefon, ale Daria ją uprzedziła.
- Uparty. – pomyślała. – Cóż, karma wraca… - Nie lubiła, kiedy ktoś celowo ją ignorował. Nie chciałaby być traktowana w taki sposób, więc postanowiła odpisać. Wyjaśniła, że ma sporo nauki, kilka ważnych zaliczeń i prac semestralnych do napisania. Po czym w dziecinny sposób wyłączyła komputer. Chciała wyłączyć też telefon, ale Daria ją uprzedziła.
- Naprawdę go spławiasz? Myślałam,
że chociaż…
- Daria, przestań. Ja naprawdę nie mam teraz czasu.
- Jasne. A co będziesz robić dziś wieczorem? Pewnie oglądać ckliwe filmy czy głupie seriale.
- Moja sprawa. W ogóle to szybko się dowiedziałaś…
- Od razu do mnie napisał, czy to prawda. Powiedziałam, że tak. – westchnęła Daria. – Moim zdaniem fajnie byście się dogadali, szkoda, że nie chcesz spróbować.
- Przestaniesz drążyć ten temat? Męczysz mnie…
- Wpadnę do ciebie jutro po południu.
- Dobrze, mama będzie w domu, więc powiem, żeby zrobiła fajny obiad.
- Daria, przestań. Ja naprawdę nie mam teraz czasu.
- Jasne. A co będziesz robić dziś wieczorem? Pewnie oglądać ckliwe filmy czy głupie seriale.
- Moja sprawa. W ogóle to szybko się dowiedziałaś…
- Od razu do mnie napisał, czy to prawda. Powiedziałam, że tak. – westchnęła Daria. – Moim zdaniem fajnie byście się dogadali, szkoda, że nie chcesz spróbować.
- Przestaniesz drążyć ten temat? Męczysz mnie…
- Wpadnę do ciebie jutro po południu.
- Dobrze, mama będzie w domu, więc powiem, żeby zrobiła fajny obiad.
Nie mogąc zasnąć, Patrycja
obserwowała śnieg padający za oknem. Nie mogła przestać myśleć o tej całej
sytuacji. Nie czuła się komfortowo, gdy ktoś zabiegał o jej towarzystwo w tak
bezpardonowy sposób. Poza tym wiedziała, że Daria, mimo udawania, że w ogóle
jej na Janowskim nie zależy, pobiegłaby za nim na dowolne jego skinienie. Mętlik w głowie nie pozwalał jej zasnąć.
- W sumie, możemy przecież być tylko znajomymi. – pomyślała przewracając się na drugą stronę.
- W sumie, możemy przecież być tylko znajomymi. – pomyślała przewracając się na drugą stronę.
- Dzień dobry kochanie. Kawa i
śniadanie na stole, ja idę na zakupy, potrzebujesz coś?
- Cześć mamo. – ziewnęła Patrycja. – Nic nie potrzebuję, chciałam tylko powiedzieć, że Daria wpadnie na obiad.
- Dobrze, cieszę się. Będę niedługo.
Patrycja leniwie przetarła oczy. Zegar wskazywał 9, a zasnęła dopiero około 3.
- Pięknie… - przeciągnęła się i wstała z łóżka.
Sięgnęła po telefon. Jedna nowa wiadomość.
- Cześć mamo. – ziewnęła Patrycja. – Nic nie potrzebuję, chciałam tylko powiedzieć, że Daria wpadnie na obiad.
- Dobrze, cieszę się. Będę niedługo.
Patrycja leniwie przetarła oczy. Zegar wskazywał 9, a zasnęła dopiero około 3.
- Pięknie… - przeciągnęła się i wstała z łóżka.
Sięgnęła po telefon. Jedna nowa wiadomość.
Daria
wspominała, że szukasz kilku książek do napisania pracy. Moja dobra znajoma
studiuje pokrewny kierunek i przypadkiem ma to, czego potrzebujesz. Raz jeszcze
zapraszam na kawę, to przy okazji dam ci książki.
Maciek
Maciek
- O nie. – jęknęła i wybrała numer
Darii.
- Co tak wcześnie? – wysapała Daria po kilku sygnałach.
- Co ty nagadałaś Janowskiemu?
- Dziewczyno, zdecyduj się. Niby go olewasz, a cały czas o nim gadasz.
- Załatwił mi książki, do pracy. Tej do profesora Kowalika…
- No to chyba dobrze, co nie? Tylko po to do mnie dzwonisz bladym świtem? Wpadnę później to pogadamy.
- Co tak wcześnie? – wysapała Daria po kilku sygnałach.
- Co ty nagadałaś Janowskiemu?
- Dziewczyno, zdecyduj się. Niby go olewasz, a cały czas o nim gadasz.
- Załatwił mi książki, do pracy. Tej do profesora Kowalika…
- No to chyba dobrze, co nie? Tylko po to do mnie dzwonisz bladym świtem? Wpadnę później to pogadamy.
Patrycja musiała przyznać, że plan
żużlowca był całkiem niezły. Bardzo jej zależało, żeby dostać dobrą ocenę z tej
pracy, bo było to jedno z kryteriów przy zwolnieniu z egzaminu. Daria dobrze o
tym wiedziała, więc na pewno maczała w tym palce.
- Nie dość, że będę musiała iść z nim na kawę, to potem wypada się odwdzięczyć. Super po prostu. Niezmiernie się cieszę. O właśnie tak. – gadając przed lustrem wykrzywiła twarz w nienaturalnie sztuczny uśmiech.
- Nie dość, że będę musiała iść z nim na kawę, to potem wypada się odwdzięczyć. Super po prostu. Niezmiernie się cieszę. O właśnie tak. – gadając przed lustrem wykrzywiła twarz w nienaturalnie sztuczny uśmiech.
- Dzień dobry. Ale świetnie pani
wygląda! To chyba nowa sukienka. – Daria potrafiła dogadać się niemal z każdym.
Mama Patrycji wprost ja ubóstwiała.
- Cześć kochana. Ach, przestań już się przymilać. Deser też dostaniesz. – roześmiała się. – Patrycja jest u siebie, zawołam was na obiad.
- Super!
- Cześć kochana. Ach, przestań już się przymilać. Deser też dostaniesz. – roześmiała się. – Patrycja jest u siebie, zawołam was na obiad.
- Super!
- Czasem mi się wydaje, że moja
własna matka kocha cię bardziej ode mnie.
- Oj tam, daj spokój. To równa babka. – uśmiechnęła się Daria wskakując na łóżko. – Co tam?
- Chciałam pogratulować. Niezły plan wymyśliłaś. Dobrze wiesz, że nie odpuszczę tych książek.
- Haha, no nie będę udawać. Jeszcze mi kiedyś za to podziękujesz. To kiedy idziecie na randkę?
- Nie idę na żadną randkę. I bądź cicho przy mojej mamie, słyszę jak idzie po schodach.
- No przestań, zięć jej się spodoba. – Daria rzuciła w Patkę poduszką. Nie opuszczał jej dobry humor.
- Ani słowa więcej. – warknęła Patrycja.
- Zdecydowanie za dużo zjadłam. – Daria powolnym krokiem wchodziła po schodach. – To jak, odpisałaś mu, że się jednak z nim spotkasz.
- Jeszcze nie.
- Na co czekasz? Nie zdziwię się, jak w końcu straci cierpliwość.
- Nie przesadzasz troszkę? Znamy się od bardzo niedawna, co to niby za pokaz cierpliwości? Nie wyobrażasz sobie, ile Alex się ze mną namęczył…
- Oho, i trafiamy w sedno! Znowu ten dupek! Jeżeli to przez niego to po prostu powiedz, że zidiociałaś do reszty i odpuszczę…
- Daj spokój, dobrze wiesz, że mi na nim nie zależy. Już nie.
- No więc piszemy do Magica. – nim Patka zdążyła się zorientować Daria trzymała w ręku jej telefon.
- Nienawidzę cię, wiesz.
- Uwielbiasz mnie. To co mam napisać? – spojrzała na Patrycje. – Cześć Maćku! – zmieniła głos na bardziej piskliwy i roześmiała się.
- Hej! Ja wcale tak nie mówię! I na pewno nie Maćku…
- Okej, okej. Samo ‘cześć’ wystarczy.
- Napisz, że bardzo zależy mi na książkach, więc mogę wygospodarować pół godzinki na kawę.
- ‘Pół godzinki’?! Chyba żartujesz.
- Jakoś nie jest mi do śmiechu.
- Godzinkę. Ok, napisane. Wysyłam… Poszło! – Daria była bardzo z siebie zadowolona.
Odpowiedź przyszła po minucie.
- Oj tam, daj spokój. To równa babka. – uśmiechnęła się Daria wskakując na łóżko. – Co tam?
- Chciałam pogratulować. Niezły plan wymyśliłaś. Dobrze wiesz, że nie odpuszczę tych książek.
- Haha, no nie będę udawać. Jeszcze mi kiedyś za to podziękujesz. To kiedy idziecie na randkę?
- Nie idę na żadną randkę. I bądź cicho przy mojej mamie, słyszę jak idzie po schodach.
- No przestań, zięć jej się spodoba. – Daria rzuciła w Patkę poduszką. Nie opuszczał jej dobry humor.
- Ani słowa więcej. – warknęła Patrycja.
- Zdecydowanie za dużo zjadłam. – Daria powolnym krokiem wchodziła po schodach. – To jak, odpisałaś mu, że się jednak z nim spotkasz.
- Jeszcze nie.
- Na co czekasz? Nie zdziwię się, jak w końcu straci cierpliwość.
- Nie przesadzasz troszkę? Znamy się od bardzo niedawna, co to niby za pokaz cierpliwości? Nie wyobrażasz sobie, ile Alex się ze mną namęczył…
- Oho, i trafiamy w sedno! Znowu ten dupek! Jeżeli to przez niego to po prostu powiedz, że zidiociałaś do reszty i odpuszczę…
- Daj spokój, dobrze wiesz, że mi na nim nie zależy. Już nie.
- No więc piszemy do Magica. – nim Patka zdążyła się zorientować Daria trzymała w ręku jej telefon.
- Nienawidzę cię, wiesz.
- Uwielbiasz mnie. To co mam napisać? – spojrzała na Patrycje. – Cześć Maćku! – zmieniła głos na bardziej piskliwy i roześmiała się.
- Hej! Ja wcale tak nie mówię! I na pewno nie Maćku…
- Okej, okej. Samo ‘cześć’ wystarczy.
- Napisz, że bardzo zależy mi na książkach, więc mogę wygospodarować pół godzinki na kawę.
- ‘Pół godzinki’?! Chyba żartujesz.
- Jakoś nie jest mi do śmiechu.
- Godzinkę. Ok, napisane. Wysyłam… Poszło! – Daria była bardzo z siebie zadowolona.
Odpowiedź przyszła po minucie.
To
świetnie, bardzo się cieszę. Może jutro? Przyjadę po ciebie o szóstej.
- Tak, pasuje mi. – Daria nawet nie
pytała Patrycji o zdanie. – Jeszcze twój adres… Gotowe. Poszło.
- Kiedyś cię zamorduję, naprawdę.
- Oj tam. Raz się żyje, dziewczyno! O, już odpisał. ‘Do zobaczenia.’
- Cudnie.
- Uroczo! Na waszym ślubie chcę być świadkową! I wygłoszę mowę na weselu!
- Idź się leczyć.
- Kiedyś cię zamorduję, naprawdę.
- Oj tam. Raz się żyje, dziewczyno! O, już odpisał. ‘Do zobaczenia.’
- Cudnie.
- Uroczo! Na waszym ślubie chcę być świadkową! I wygłoszę mowę na weselu!
- Idź się leczyć.