Doceniaj ludzi których masz, bo już jutro możesz za nimi tylko tęsknić...

wtorek, 20 listopada 2012

4.



Dzwonek telefonu. Anka.
- Hej Patka, śpisz? Słuchaj mam bardzo pilną sprawę, musimy się spotkać. I koniecznie dzisiaj. Znajdziesz może dla mnie chwilkę czasu?
- No cześć. Ja… yyy… - chwila zawahania. – Tak znajdę chwilę dla ciebie. Pasuje ci o 18?
- Tak, świetnie, do zobaczenia.

- Dziwne. - pomyślała Patrycja. – Ciekawe czego chce. Ostatnio nie miała ze mną o czym rozmawiać, a teraz pierwsza się wyrywa do spotkania. Pewnie chce się czymś pochwalić. To było coś co lubiła najbardziej...
Anka nigdy nie robiła czegoś bezinteresownie. Do Patrycji zaczynało docierać, że cała ich przyjaźń nie miała wiele wspólnego z prawdziwą przyjaźnią. Anka na tle Patrycji była bardzo wyrazista. To zawsze ją zauważali inni, a ona nie stroniła od towarzystwa. Miała wiele znajomych, brylowała w towarzystwie. Do Patrycji przychodziła najczęściej pożyczyć ciuchy, kasę albo wtedy, gdy umierała z nudów.

- Patuś, kochanie, wyglądasz przepięknie! Idziesz do Alexa? – Babcia uśmiechnęła się serdecznie. – Pamiętam te czasy kiedy dziadek zabierał mnie na randki…
- Nie, nie. Umówiłam się z Anką.
- Ucałuj ją ode mnie i koniecznie zaproś do nas na herbatę, dawno jej nie widziałam.
- Mhm, dobrze.
- Wszystko w porządku? – Babcia bacznie przyglądała się Patrycji.
- Tak, nie martw się. Jest ok. – dziewczyna uśmiechnęła się. Nie chciała obarczać babci swoimi kłopotami.
- Na pewno? Wiesz, że zawsze możesz do mnie przyjść. Z każdym problemem.
- Wiem babciu, wiem. Ale z niektórymi rzeczami muszę uporać się sama.

Idąc na spotkanie z Anką, humor Patrycji pogarszał się z minuty na minutę. Spacerując po tak dobrze znanych jej miejscach, czuła się dziwnie. Czuła się obco. Wszystkie miejsca, które miały dla niej tak dużą wartość, które były po prostu ‘jej miejscami’ nagle przestały nimi być. Wszystko się zmieniło.
- Ciekawe co by było, gdybym nie wyjechała? – zastanawiała się. – Co by było, gdyby rodzice się nie rozwiedli? Pewnie dalej żyłabym, w moim złudnie idealnym świecie.
Nie chciała nikogo obwiniać, przecież wyjazd był jej samodzielną decyzją. W głębi serca żywiła urazę do ojca, gdyby nie jego niewierność dalej byliby szczęśliwą rodziną. Miała do niego żal, w chwilach słabości miała ochotę wykrzyczeć mu w twarz, że zniszczył jej życie.
Miała wrażenie, że droga nigdy się nie skończy. Myślami wracała już do domu. Nie miała najmniejszej ochoty na spotkanie z Anką. Perspektywa odwiedzenia ulubionej knajpy była jedynym plusem.

- Cześc Anka! No co to za pilna sprawa? – Patrycja uśmiechnęła się. Nastawienie to połowa sukcesu, nie chciała z góry nastawiać się na złe wiadomości.
- Hej. No wiesz, hmm… Yyy… - Anka wyglądała na zdenerwowaną.
- No mów! Coś się stało? Zaczynam się martwić!
- Wiesz, poczekaj moment, muszę zadzwonić, bo ten dureń się spóźnia. Zaraz wracam.
Patrycja zamówiła drinka, porozmawiała chwilę z barmanem.
- Ciekawe co ona znowu wymyśliła… - zastanawiała się. - Pewnie chce mi przedstawić swojego nowego chłopaka. Ciekawe, który to w tym miesiącu.
Anka zmieniała chłopaków jak rękawiczki. Mimo, że się przyjaźniły, Patka czasami za nią nie nadążała. Anka musiała dostać zawsze to co chciała, bez względu na konsekwencje. Z zimną krwią rozbijała związki, by po tygodniu uganiać się już za kimś innym.
- Pati jeszcze chwilę, musimy poczekać.
- Ty się nigdy nie zmienisz, prawda? – Patrycja uśmiechnęła się. - 1000 pomysłów na minutę. Spokojnie, nie bądź taka spięta. Widzę, że to ważna sprawa. Ale powiedz chociaż o co chodzi…
- No wreszcie! – Anka odetchnęła patrząc w stronę do drzwi. Po chwili do stolika dziewczyn podszedł Alex.
- Alex? Co ty tu robisz? – zaskoczona Patrycja patrzyła to w stronę Alexa, to w stronę Anki.
- Hej Pati! Yyyyy jakby to powiedzieć... – Alex spojrzał wymownie na Ankę. Dziewczyna wbiła wzrok w podłogę.
Do Patrycji dotarło co się dzieje. Wystarczyło zobaczyć jak na siebie patrzą. Wszystko zaczynało do siebie pasować - dlatego nie mogła dogadać się ani z Anką, ani z Alexem.
- Wyduś to wreszcie z siebie. – powiedziała cicho patrząc na chłopaka. - Albo ty. – skierowała wzrok ku speszonej Ance. - Zawsze masz tak dużo do powiedzenia, dlaczego milczysz?
Żadne z nich nie było w stanie wydusić słowa. Patrycja mówiła cicho i spokojnie, ale w jej głowie szalał natłok myśli.
- Okej, to może inaczej. Jak długo to trwa? Jak długo robiliście ze mnie idiotkę?
- Pati, posłuchaj to nie tak. Po prostu brakowało nam ciebie…
- Hahaha, fantastyczne wytłumaczenie. Brakowało wam mnie dlatego zrobiliście mi takie świństwo.
- To naprawdę tylko tak źle wygląda… - Alex próbował się tłumaczyć.
- Nie mam ochoty z Tobą przebywać. Jestem po prostu wściekła. – Nim ktokolwiek zdążył zauważyć drink Patrycji wylądował na głowie Alexa. – Życzę szczęścia. – powiedziała na odchodne.

Nie mogła powstrzymać łez spływających po policzkach. Nie chciała wierzyć w to, co się stało. Wspominała wszystko, co Alex jej obiecywał. ‘Tak bardzo mi ciebie brakuje, chcę żebyś tu ze mną była, przeniosę się dla ciebie do Wrocławia na studia. Tak bardzo cię kocham...’ Kłamstwa. Siedziała w parku, i zastanawiała się, czy kiedy ostatnim razem zapewniał ją o swoich uczuciach byli już z Anką parą .

- O kochanie, dobrze, że jesteś. Właśnie zrobiłam zapiekankę na kolację.
- Nie dziękuje babciu. Źle się czuję, pójdę do siebie.
- Wszystko w porządku? Może masz gorączkę? Faktycznie, nie najlepiej wyglądasz. Co u Anki?
- Nic nie jest w porządku. Nie mam siły i ochoty o tym rozmawiać.


To była tak samo długa i dziwna noc, jak wtedy kiedy ojciec się wyprowadził. Wtedy Patrycja nie wiedziała czy bardziej go nienawidzi za to, że ich zostawił czy bardziej żałuje, że po prostu tak wyszło. Zastanawiała się co  teraz zrobi, jak sobie bez niego poradzi? Przyzwyczaiła się, że ma kogoś tak bardzo bliskiego. A teraz? Kto odbuduje jej ten mały świat? Jak ona to wszystko poukłada? Bała się, że nie będzie potrafiła wymazać tych dwóch lat ze swojego życia.

- Mamo śpisz?
- Nie kochanie, dobrze wiesz, że poranne dyżury wyrobiły we mnie nawyk rannego wstawania. Co się stało? Babcia wspominała, że wczoraj źle się czułaś.
- Mam prośbę, możemy wrócić do Wrocławia jak najszybciej? Nie chcę spędzać tutaj sylwestra.
- Jak to? Myślałam, że chcesz spędzić trochę czasu z Alexem.
- Alexa już nie ma, to zamknięty rozdział. I proszę nie pytaj co się stało, nie mam na to siły.
Patrycja spojrzała na matkę. Jej spojrzenie mówiło ‘błagam on nic nie pytaj bo się rozpłaczę.’ A tego nie chciałaby żadna z nich.

4 komentarze:

  1. Teraz upewniłam się jeszcze bardziej, że niektóre 'przyjaźnie' nie są warte zachodu -.- Lepiej niech dziewczyna faktycznie wróci do Wrocka. Może tam będzie lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Smutny rozdział. Mam nadzieję, że w kolejnym pozna kogoś nowego i zakocha się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam, że tak późno komentuję! Ale już kilka dni nadrabiam zaległości, zgubiłam się w nich trochę. Już wszystko u Ciebie nadrobiłam.
    Co do rozdziału, to powiem Ci, że porusza naprawdę ważną kwestię w naszych życiach. Sama osobiście wczoraj wysłuchałam historii na temat właśnie podobnej "przyjaźni" jaką tutaj przedstawiłaś. Już wczoraj zastanawiałam się, czy to rzeczywiście ma sens? Czy warto zaufać komuś na milion procent, a potem nie daj Boże cierpieć? Czy naprawdę poświęcić się chwili szczęścia nie patrzeć w przyszłość, bo potem jakoś się pozbieramy? Wzięło mnie na refleksję, już zamykam się ;) Mam nadzieję, że Patrycja znajdzie to szczęście i znajdzie osoby, które są warte zaufania. Nie zapominam też o jej mamie, niech kobieta także znajdzie spokój.

    OdpowiedzUsuń
  4. speedway-cicho-sza.blogspot.com/ oraz http://with-nothing-to-lose.blogspot.com/ zapraszam na nowości ;)

    OdpowiedzUsuń