Dzwonek
telefonu. Anka.
-
Hej Patka, śpisz? Słuchaj mam bardzo pilną sprawę, musimy się spotkać. I
koniecznie dzisiaj. Znajdziesz może dla mnie chwilkę czasu?
-
No cześć. Ja… yyy… - chwila zawahania. – Tak znajdę chwilę dla ciebie. Pasuje
ci o 18?
-
Tak, świetnie, do zobaczenia.
-
Dziwne. - pomyślała Patrycja. – Ciekawe czego chce. Ostatnio nie miała ze mną o
czym rozmawiać, a teraz pierwsza się wyrywa do spotkania. Pewnie chce się czymś
pochwalić. To było coś co lubiła najbardziej...
Anka
nigdy nie robiła czegoś bezinteresownie. Do Patrycji zaczynało docierać, że cała
ich przyjaźń nie miała wiele wspólnego z prawdziwą przyjaźnią. Anka na tle
Patrycji była bardzo wyrazista. To zawsze ją zauważali inni, a ona nie stroniła
od towarzystwa. Miała wiele znajomych, brylowała w towarzystwie. Do Patrycji przychodziła
najczęściej pożyczyć ciuchy, kasę albo wtedy, gdy umierała z nudów.
-
Patuś, kochanie, wyglądasz przepięknie! Idziesz do Alexa? – Babcia uśmiechnęła
się serdecznie. – Pamiętam te czasy kiedy dziadek zabierał mnie na randki…
-
Nie, nie. Umówiłam się z Anką.
-
Ucałuj ją ode mnie i koniecznie zaproś do nas na herbatę, dawno jej nie
widziałam.
-
Mhm, dobrze.
- Wszystko w porządku? – Babcia bacznie przyglądała się Patrycji.
- Tak, nie martw się. Jest ok. – dziewczyna uśmiechnęła się. Nie chciała obarczać babci swoimi kłopotami.
- Wszystko w porządku? – Babcia bacznie przyglądała się Patrycji.
- Tak, nie martw się. Jest ok. – dziewczyna uśmiechnęła się. Nie chciała obarczać babci swoimi kłopotami.
-
Na pewno? Wiesz, że zawsze możesz do mnie przyjść. Z każdym problemem.
- Wiem babciu, wiem. Ale z niektórymi rzeczami muszę uporać się sama.
- Wiem babciu, wiem. Ale z niektórymi rzeczami muszę uporać się sama.
Idąc
na spotkanie z Anką, humor Patrycji pogarszał się z minuty na minutę.
Spacerując po tak dobrze znanych jej miejscach, czuła się dziwnie. Czuła się
obco. Wszystkie miejsca, które miały dla niej tak dużą wartość, które były po
prostu ‘jej miejscami’ nagle przestały nimi być. Wszystko się zmieniło.
-
Ciekawe co by było, gdybym nie wyjechała? – zastanawiała się. – Co by było,
gdyby rodzice się nie rozwiedli? Pewnie dalej żyłabym, w moim złudnie idealnym
świecie.
Nie
chciała nikogo obwiniać, przecież wyjazd był jej samodzielną decyzją. W głębi
serca żywiła urazę do ojca, gdyby nie jego niewierność dalej byliby szczęśliwą
rodziną. Miała do niego żal, w chwilach słabości miała ochotę wykrzyczeć mu w
twarz, że zniszczył jej życie.
Miała wrażenie, że droga nigdy się nie skończy. Myślami wracała już do domu. Nie miała najmniejszej ochoty na spotkanie z Anką. Perspektywa odwiedzenia ulubionej knajpy była jedynym plusem.
Miała wrażenie, że droga nigdy się nie skończy. Myślami wracała już do domu. Nie miała najmniejszej ochoty na spotkanie z Anką. Perspektywa odwiedzenia ulubionej knajpy była jedynym plusem.
-
Cześc Anka! No co to za pilna sprawa? – Patrycja uśmiechnęła się. Nastawienie
to połowa sukcesu, nie chciała z góry nastawiać się na złe wiadomości.
-
Hej. No wiesz, hmm… Yyy… - Anka wyglądała na zdenerwowaną.
-
No mów! Coś się stało? Zaczynam się martwić!
-
Wiesz, poczekaj moment, muszę zadzwonić, bo ten dureń się spóźnia. Zaraz
wracam.
Patrycja
zamówiła drinka, porozmawiała chwilę z barmanem.
- Ciekawe co ona znowu wymyśliła… - zastanawiała się. - Pewnie chce mi przedstawić swojego nowego chłopaka. Ciekawe, który to w tym miesiącu.
- Ciekawe co ona znowu wymyśliła… - zastanawiała się. - Pewnie chce mi przedstawić swojego nowego chłopaka. Ciekawe, który to w tym miesiącu.
Anka
zmieniała chłopaków jak rękawiczki. Mimo, że się przyjaźniły, Patka czasami za nią
nie nadążała. Anka musiała dostać zawsze to co chciała, bez względu na
konsekwencje. Z zimną krwią rozbijała związki, by po tygodniu uganiać się już
za kimś innym.
-
Pati jeszcze chwilę, musimy poczekać.
-
Ty się nigdy nie zmienisz, prawda? – Patrycja uśmiechnęła się. - 1000 pomysłów
na minutę. Spokojnie, nie bądź taka spięta. Widzę, że to ważna sprawa. Ale
powiedz chociaż o co chodzi…
-
No wreszcie! – Anka odetchnęła patrząc w stronę do drzwi. Po chwili do stolika
dziewczyn podszedł Alex.
-
Alex? Co ty tu robisz? – zaskoczona Patrycja patrzyła to w stronę Alexa, to w
stronę Anki.
-
Hej Pati! Yyyyy jakby to powiedzieć... – Alex spojrzał wymownie na Ankę.
Dziewczyna wbiła wzrok w podłogę.
Do
Patrycji dotarło co się dzieje. Wystarczyło zobaczyć jak na siebie patrzą.
Wszystko zaczynało do siebie pasować - dlatego nie mogła dogadać się ani z Anką,
ani z Alexem.
-
Wyduś to wreszcie z siebie. – powiedziała cicho patrząc na chłopaka. - Albo ty.
– skierowała wzrok ku speszonej Ance. - Zawsze masz tak dużo do powiedzenia,
dlaczego milczysz?
Żadne
z nich nie było w stanie wydusić słowa. Patrycja mówiła cicho i spokojnie, ale
w jej głowie szalał natłok myśli.
-
Okej, to może inaczej. Jak długo to trwa? Jak długo robiliście ze mnie idiotkę?
-
Pati, posłuchaj to nie tak. Po prostu brakowało nam ciebie…
-
Hahaha, fantastyczne wytłumaczenie. Brakowało wam mnie dlatego zrobiliście mi
takie świństwo.
-
To naprawdę tylko tak źle wygląda… - Alex próbował się tłumaczyć.
- Nie mam ochoty z Tobą przebywać. Jestem po prostu wściekła. – Nim ktokolwiek zdążył zauważyć drink Patrycji wylądował na głowie Alexa. – Życzę szczęścia. – powiedziała na odchodne.
- Nie mam ochoty z Tobą przebywać. Jestem po prostu wściekła. – Nim ktokolwiek zdążył zauważyć drink Patrycji wylądował na głowie Alexa. – Życzę szczęścia. – powiedziała na odchodne.
Nie
mogła powstrzymać łez spływających po policzkach. Nie chciała wierzyć w to, co
się stało. Wspominała wszystko, co Alex jej obiecywał. ‘Tak bardzo mi ciebie
brakuje, chcę żebyś tu ze mną była, przeniosę się dla ciebie do Wrocławia na
studia. Tak bardzo cię kocham...’ Kłamstwa. Siedziała w parku, i zastanawiała się,
czy kiedy ostatnim razem zapewniał ją o swoich uczuciach byli już z Anką parą .
-
O kochanie, dobrze, że jesteś. Właśnie zrobiłam zapiekankę na kolację.
-
Nie dziękuje babciu. Źle się czuję, pójdę do siebie.
- Wszystko w porządku? Może masz gorączkę? Faktycznie, nie najlepiej wyglądasz. Co u Anki?
- Wszystko w porządku? Może masz gorączkę? Faktycznie, nie najlepiej wyglądasz. Co u Anki?
-
Nic nie jest w porządku. Nie mam siły i ochoty o tym rozmawiać.
To
była tak samo długa i dziwna noc, jak wtedy kiedy ojciec się wyprowadził. Wtedy
Patrycja nie wiedziała czy bardziej go nienawidzi za to, że ich zostawił czy
bardziej żałuje, że po prostu tak wyszło. Zastanawiała się co teraz zrobi, jak sobie bez niego poradzi?
Przyzwyczaiła się, że ma kogoś tak bardzo bliskiego. A teraz? Kto odbuduje jej
ten mały świat? Jak ona to wszystko poukłada? Bała się, że nie będzie potrafiła
wymazać tych dwóch lat ze swojego życia.
-
Mamo śpisz?
-
Nie kochanie, dobrze wiesz, że poranne dyżury wyrobiły we mnie nawyk rannego
wstawania. Co się stało? Babcia wspominała, że wczoraj źle się czułaś.
-
Mam prośbę, możemy wrócić do Wrocławia jak najszybciej? Nie chcę spędzać tutaj
sylwestra.
-
Jak to? Myślałam, że chcesz spędzić trochę czasu z Alexem.
-
Alexa już nie ma, to zamknięty rozdział. I proszę nie pytaj co się stało, nie
mam na to siły.
Patrycja
spojrzała na matkę. Jej spojrzenie mówiło ‘błagam on nic nie pytaj bo się
rozpłaczę.’ A tego nie chciałaby żadna z nich.