Zadzwonił, przeklęty budzik.
- Studia. Ja nawet nie wiem na czym to polega. Co ja mam im wszystkim powiedzieć? Nigdy nie byłam dobra w kontaktach z innymi. Mam udawać kogoś kim nie jestem? W sumie mojemu ojcu dobrze to wychodzi. Może chociaż to po nim odziedziczyłam. – mętlik w głowie Patrycji idealnie odzwierciedlał stres z jakim się zmagała.
- Studia. Ja nawet nie wiem na czym to polega. Co ja mam im wszystkim powiedzieć? Nigdy nie byłam dobra w kontaktach z innymi. Mam udawać kogoś kim nie jestem? W sumie mojemu ojcu dobrze to wychodzi. Może chociaż to po nim odziedziczyłam. – mętlik w głowie Patrycji idealnie odzwierciedlał stres z jakim się zmagała.
Długo zastanawiała się co ubrać. Czytała, że pierwsze wrażenie
jest najważniejsze.
- W sumie wszystko mi jedno – pomyślała. - Przyjaciół tu nie
szukam, zostawiłam ich w Gdańsku.
Odetchnęła głęboko kilka razy.
- Tylko spokojnie, będzie dobrze. Wszystko będzie dobrze. Przecież poznanie 100 osób to łatwe, prawie tak jak poranna kawa. – powiedziała do swojego odbicia w lustrze.
- Tylko spokojnie, będzie dobrze. Wszystko będzie dobrze. Przecież poznanie 100 osób to łatwe, prawie tak jak poranna kawa. – powiedziała do swojego odbicia w lustrze.
Wyszła z domu wcześniej, nie chcąc spóźnić się na tramwaj. Nie
była zaskoczona, gdy nie przyjechał punktualnie.
- Byle tylko nie spóźnić się już pierwszego dnia… - myślami była w Gdańsku, gdy spóźniła się na rozpoczęcie roku szkolnego w pierwszej klasie liceum. To wtedy poznała Ankę, jedną z najbliższych jej osób.
- Byle tylko nie spóźnić się już pierwszego dnia… - myślami była w Gdańsku, gdy spóźniła się na rozpoczęcie roku szkolnego w pierwszej klasie liceum. To wtedy poznała Ankę, jedną z najbliższych jej osób.
Nim się spostrzegła musiała wysiadać z tramwaju. Błądząc po
korytarzach szukała odpowiedniej sali.
- Dlaczego to wszystko musi być tak cholernie trudne? Sala 313 to
chyba tu... – rozejrzała się dookoła.
- Hej, jestem Daria.
Komunikacja wizerunkowa I rok, tak? – szczupła blondynka wyciągnęła do niej
rękę.
- Yyyy… Hej tak. Patrycja.
Wracała do domu powoli, przypatrując się okolicy. Żałowała, że tak
szybko robiło się ciemno. Nie lubiła jesieni, choć musiała przyznać, że tegoroczna
była wyjątkowo ciepła.
- W sumie nie poszło mi dzisiaj tak źle. Może nie błysnęłam
pewnością siebie, ale Daria wydaje się być całkiem fajna. - Patrycja lubiła
rozmyślać, ale zawsze była dla siebie zbyt krytyczna. Ciężko znosiła porażki,
starała się dążyć do perfekcji i rzadko kiedy była z siebie zadowolona.
Trzymała się jednak swoich zasad – zawsze była fair.
- W sumie Wrocław nie jest taki zły, może tak musiało być –
pomyślała.
Dorota Wieczorek, mama Patrycji, perfekcyjna we wszystkim co robi,
poza byciem mamą. Więcej czasu spędzała w szpitalu niż w domu, wiedziała więcej
o pacjentach niż o własnej córce. Patrycja już się do tego przyzwyczaiła, choć
tu, we Wrocławiu zaczęła to bardziej odczuwać. W Gdańsku brak zainteresowania
ze strony rodziny rekompensowali jej znajomi. Nie miała do mamy żalu. Przecież
mogła studiować w Gdańsku, ale wyjechała dla niej. Sama podjęła decyzję, nikt
jej nie namawiał. Dotychczas Patrycja nie zdawała sobie sprawy, jak silną
kobietą jest jej mama. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że tylko raz słyszała
jej płacz. Płakała w poduszkę, kiedy ojciec wyprowadzał się do kochanki.
Patrycja odziedziczyła po niej to, że nie potrafi okazywać słabości, a cierpieć
woli w samotności.
Dni mijały, a Patka coraz lepiej znała Wrocław, coraz lepiej znała
ludzi z którymi studiowała. Coraz bardziej jej się tu podobało. Najlepszy
kontakt miała z poznaną już pierwszego dnia Darią. Daria była z Wrocławia,
pokazała jej miasto z innej strony. Przy niej czuła się swobodnie i coraz częściej
się jej zwierzała. Daria budziła podziw każdego – również Patrycji. Była
piękna, zawsze dobrze ubrana i niesamowicie pewna siebie. Zakręcona na speedway,
o którym Patrycja nie miała pojęcia. Potrafiła gadać o tym godzinami.
- Aż boję się wiosny – myślała.
Daria mówiła, że sezon jest tylko wiosną i latem. Sport nie był
mocną stroną Patrycji. Nigdy się tym nie interesowała, a już zwłaszcza
motoryzacją. Wolała fotografię, obrazy, książki.
Alex był wściekły kiedy wyjeżdżała. Byli razem już dwa lata. Kiedy
ochłonął zapewniał, że wyjazd nic między nimi nie zmieni, że po pierwszym roku
spróbuje się przenieść do Wrocławia. Patrycja za nim tęskniła, on jako jedyny
dawał jej poczucie stabilności. Śmiał się i mówił: Damy radę Patka! Są telefony, skype, facebook, to w sumie tak jakbyśmy
się widywali, codziennie będziemy rozmawiać Obiecuję ci to!
Na początku tak było. Tylko Alex wiedział, co dzieje się w jej
głowie, o czym myśli, kto ją denerwuje na studiach, kiedy ma zaliczenia.
Wiedziała, że Święta będzie z mamą spędzać u dziadków w Gdańsku i dlatego tak
bardzo nie mogła się ich doczekać. Spotka znajomych, sylwestra spędzi z Alexem…
A przede wszystkim go zobaczy.
Pierwszy śnieg spadł już pod koniec października, ale dopiero
grudzień przyniósł ze sobą prawdziwą zimę. Patrycja stwierdziła, że Wrocław bardzo
jej się podoba, szczególnie teraz. Spadł śnieg, wszędzie widziała świąteczne
ozdoby, słyszała świąteczne piosenki. Jarmark bożonarodzeniowy na Rynku stał
się jednym z jej ulubionych miejsc. Nigdy nie przepadała za zimą. Może dlatego,
że urodziła się latem. Zresztą nie wyobrażała sobie spędzać lata gdzieś poza
ukochaną plażą. Wrocławską zimę uważała jednak za wyjątkowo ładną. Prawdopodobnie
tak bardzo nie mogła doczekać się tegorocznych świąt, że nawet zima była inna
niż zwykle.
Wyczekiwany powrót do Gdańska był dla Patrycji spełnieniem marzeń.
Niby ta sama droga co 4 miesiące temu, ale czas podróży dłużył się niemiłosiernie.
Patrycja próbowała podtrzymywać rozmowę z matką. Zdawkowe odpowiedzi i
przytaknięcie zdradzały nastrój kobiety. Patrycja wiedziała, że jej matka nie
miała ochoty wracać, a ona wręcz przeciwnie. Kochała to miejsce, spędziła tu
najszczęśliwsze dni swojego życia. Lubiła też dom dziadków, był zawsze taki
ciepły, a szczególnie w święta. Już po wejściu poczuła zapach pierników i
igliwia, czyli tego, co w świętach lubiła najbardziej. Zazwyczaj męczyła ją ta
ciężka atmosfera, przesłodzone życzenia, które nigdy nie miały prawa się
spełnić, ale teraz to wszystko wydawało się jej zupełnie inne.
- Patrycja jest już późno.
- Babciu idę do Alexa, odprowadzi mnie potem.
Wszystko na co tak długo czekała, nie było tym czego się
spodziewała. Nie zdawała sobie sprawy, jak wiele może zniszczyć czas i
odległość. Siedziała w pokoju Alexa, była tam wcześniej mnóstwo razy, ale teraz
czuła się jakby była tam pierwszy raz. Nawet Alex zdawał się być inny. Rozmawiali, ale
jakby każdy mówił o czymś innym. Patrząc na niego widziała smutne spojrzenie,
ale za wszelką cenę nie chciała dopuścić do siebie tej myśli.
Tej nocy zasypiała z dziwnym wrażeniem, że chyba nie tego do końca
chciała. Wszystko zdawało się być inne. Pierwszy raz miała uczucie niewielkiej tęsknoty
za Wrocławiem, za ludźmi z którymi studiowała, zwłaszcza za Darią. Miała
tendencję do wyolbrzymiania swoich problemów, ale teraz czuła, że to wszystko nie
ma prawa się udać. Rzeczywistość okazała się tysiąc razy gorsza od jej
wyobrażeń. Gdańsk był idealny, ale tylko gdy była we Wrocławiu. Przez chwilę
chciała tam wrócić. Wrócić do smsów i rozmów. Wrócić do udawania.
Na początku muszę najpierw napisać, że Twój komentarz jest naprawdę miły. Przeczytałam i bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Wszystko jest przemyślane, można wyobrazić sobie co czuje główna bohaterka, opisy uczuć, myśli, zachowania to co lubię najbardziej, a właśnie sama tak nie potrafię tego opisywać jak Ty to robisz. Czekam na dalszy ciąg z niecierpliwością. Do następnego ;)
OdpowiedzUsuńCześć. Utworzyłam na facebooku fanclub bloga Speedway love, zapraszam do polubienia :) Wklejam link: https://www.facebook.com/pages/Speedway-love/439496186109575
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam oba rozdziały i bardzo mi się spodobały ;) Bardzo fajnie opisujesz to, co czuje główna bohaterka ;) I podoba mi się tez to w jaki sposób przedstawiasz jej odczucia czy zachowania ;) W międzyczasie zapraszam do siebie na http://with-nothing-to-lose.blogspot.com/ oraz http://speedway-cicho-sza.blogspot.com/ ;)
OdpowiedzUsuń